Zaabsorbowane upałami społeczeństwo traci orientacje, co do zmian na scenie politycznej. Weekendowe wypady z rodzinami nad wodę wydały się dla polityków PiS-u najbardziej dogodnym momentem na zmianę Prezesa Rady Ministrów.
Po wygraniu wyborów dla większości naturalnym byłoby objęcie urzędu premiera przez szefa partii. W przypadku Prawa i Sprawiedliwości tak się jednak nie stało, co tłumaczyła druga tura wyborów prezydenckich i zagrywka taktyczna.
Wielu obserwatorów sceny politycznej podkreślało, że objęcie urzędu premiera przez Jarosława Kaczyńskiego jest kwestią czasu, ale większość spodziewała się tego po listopadowych wyborach samorządowych. Argumentem była duża popularność Kazimierza Marcinkiewicza, który miał utrzymać falę poparcia i powtórzyć wynik wyborów parlamentarnych w samorządach.
Powodów złożenia dymisji przez premiera Marcinkiewicza może być kilka: brak "wolnej ręki" przy podejmowaniu podstawowych decyzji, zbytnie kształtowanie własnego wizerunku, na czym cierpiała partia, powołanie kontrowersyjnego ministra, jakim była Zyta Gilowska itp.
Ale czy polskie społeczeństwo zaakceptuje rządy braci bliźniaków? Być może Jarosław Kaczyński będzie pracował nad swoim wizerunkiem. Jego chytrość, małomówność oraz złe kontakty z mediami nie przysparzają mu dobrej sławy w społeczeństwie. Zwłaszcza jego walka z mediami przypomina Don Kichota walczącego z wiatrakami.
Jakie pozytywy? Na pewno większa determinacja i premierostwo "twardej ręki". Jest prezesem partii, nie jest pod niczyim zwierzchnictwem, więc w sprawie realizacji swoich pomysłów i zamierzeń ma tutaj pole do popisu. Może prowadzić kampanię sukcesu swojej partii językiem konkretów, a nie nieustannych uogólnień Kazimierza Marcinkiewicza. Śledząc sondaże można odnieść wrażenie, że chwila zmiany została przeprowadzona w sposób spokojny, bez zbędnego chaosu i w odpowiednim czasie. Co prawda premier Kaczyński jest oceniany niżej aniżeli premier Marcinkiewicz, ale jeśli chodzi o całokształt wyniku partii - został podtrzymany bez drastycznych spadków.
Opozycja milczy, szczególnie Platforma traci punkt zaczepienia do dalszych ataków i nie ma, na czym budować swojego poparcia. O lewicy już nie ma nawet, co wspominać, gdy ta budując coraz szerszy front razem z Partią Demokratyczną jest coraz bardziej zewsząd krytykowana zarówno ze strony swojego elektoratu, jak i z prawej strony sceny politycznej.
Tomasz Filak Członek Zarządu Okręgu Śląskiego Młodzieży Wszechpolskiej. Student politologii na Akademii Jana Długosza w Częstochowie. Pochodzi z Kłobucka.