"Lepiej wypełnić deklarację członkowską MW niż być tajnym współpracownikiem SB (Lesław Maleszka) lub jako podlotek fascynować się trockizmem (Adam Michnik)".
5 maja 2006 Rafał Wiechecki odebrał nominację na ministra gospodarki morskiej. To najmłodszy minister od międzywojnia, a zarazem drugi - obok Romana Giertycha - działacz Ruchu Narodowego będący członkiem Rady Ministrów po kilku dekadach niebytu narodowców w polityce państwowej na najwyższych szczeblu.
W pierwszych tygodniach urzędowania nowego ministra kilkoro dziennikarzy wyspecjalizowało się w pokazywaniu Wiecheckiemu ryb, aby po kolei zgadywał jakiego są gatunku. Wydaje mi się, że od ministra należy oczekiwać sprawnego zarządzania podległymi jednostkami a nie wiedzy, którą można znaleźć w atlasie fauny morskiej. Czy dziennikarze zadający takie pytania znają wzór chemiczny celulozy i potrafiliby precyzyjnie opisać proces powstawania papieru gazetowego? Czy korespondenci telewizyjni z USA rozwiązaliby każdy test z historii Ameryki, a dziennikarze relacjonujący wydarzenia z Brukseli faktycznie znają prawo Unii Europejskiej na wylot?
Chybionym jest również zarzut, że Wiechecki to z wykształcenia ekonomista i adwokat, a nie absolwent szkoły morskiej. Dyplom ukończenia studiów wyższych nie może stanowić celu samego w sobie. Ukończenie uczelni nie oznacza automatycznego nabycia kwalifikacji na całe życie. Monika Olejnik ma dyplom magistra inżyniera zootechniki i nie wierzę, aby wszystkiego o funkcjonowaniu mediów nauczyła się na podyplomowych studiach z zakresu dziennikarstwa. Nie słyszałem, żeby ktokolwiek wypominał pani Olejnik wykształcenie zootechniczne i brak studiów magisterskich z zakresu dziennikarstwa.
Wiechecki ma być rzekomo za młody i niedoświadczony. To brzmi obłudnie, bo część krytyków nie ma nawet dyplomu licencjata. Tymczasem Wiechecki ukończył dwa fakultety, jest wpisany na listę adwokatów, posiada kilkuletnie doświadczenie zawodowe (m.in. jako asystent sędziego i posła do Parlamentu Europejskiego), polityczne (m.in. lider LPR w Zachodniomoporskiem, poseł na Sejm RP) i społeczne (m.in. członek szczecińskiej rady osiedla, działacz kilku kierowniczych gremiów MW). To sporo jak na 28-latka. Jeśli ktoś uważa, że za mało powinien przejrzeć CV jego rówieśników.
Inne zarzuty przeciwko nowemu ministrowi są równie kuriozalne. Że z grymasem na twarzy jechał na mecz piki nożnej? Na meczu i w drodze na mecz nikt nie pozuje do zdjęć jak na ślubnym kobiercu. Nie przypominam sobie, aby Aleksander Kwaśniewski, ponoć zapalony kibic sportowy, tkwił w bezruchu i bez jakiejkolwiek gestykulacji podczas imprez sportowych. Że Wiechecki należy do MW? Bo wszechpolak ma pobrzmiewać wstydliwie, a z przynależności do ZSMP i PZPR należy być dumnym? Lepiej wypełnić deklarację członkowską MW niż być tajnym współpracownikiem SB (Lesław Maleszka) lub jako podlotek fascynować się trockizmem (Adam Michnik).
A skoro mowa o Michniku... Ostatnio przeczytałem książkę Piotra Rymanowskiego i Pawła Siennickiego pt. Towarzystwo Lwa Rywina. Rymanowski był dziennikarzem Radia RMF FM, a obecnie jest prezenterem "Faktów" w TVN, Siennicki był przez wiele lat sprawozdawcą parlamentarnym. Cytuje w pełnym brzemieniu jeden z bardziej pikantnych epizodów w książce, który ukazuje Michnika bez aureoli: "Początek stycznia 2003. Lotnisko Okęcie, Warszawa. Adam Michnik wraca z wakacji w Egipcie. Czeka już na niego kilku reporterów. Wśród nich dziennikarz TVN. Zaczepia szefa >>Gazety Wyborczej<<, prosząc o komentarz. - Spierdalaj - słyszy w odpowiedzi".
Wiechecki to wcielenie zła, zaś Michnik jest uosobieniem dobroci. Nieprawdaż?
MARIUSZ TOMCZAK
Sekretarz Zarządu Głównego Młodzieży Wszechpolskiej. Politolog, absolwent Uniwersytetu Śląskiego. Pochodzi z Jastrzębia Zdroju.