Młodzież Wszechpolska Śląsk
 Dodaj do ulubionych |  Ustaw jako startową


Wojna domowa
W tym roku mija 70 lat od rozpoczęcia się w Hiszpanii wojny domowej. Mimo że była zlokalizowana na Półwyspie Iberyjskim, pośrednio zaangażowały się w nią inne państwa, co spowodowało, że wywarła wpływ na sytuację polityczną w ówczesnej Europie, a jej echa odbijają się do dzisiaj.

Prapoczątek wszakże miał miejsce pięć lat wcześniej. Narastające jeszcze wcześniej konflikty wewnętrzne w Hiszpanii, częste zmiany rządów, próby przewrotów i kontr-przewrotów doprowadziły ostatecznie do likwidacji monarchii. Na początku kwietnia 1931 r., po wyborach municypalnych, które przyniosły zwycięstwo lewicy, król Alfons XIII opuścił kraj (uczynił to w trosce o swoje życie, zagrożone przez lewicowych terrorystów, wszakże nie abdykował), a 14 kwietnia 1931 r. proklamowano republikę. Upadek monarchii zdestabilizował jeszcze bardziej sytuację.

Legalny bunt

Po objęciu w 1931 r. władzy przez lewicę uchwalono w grudniu tegoż roku nową konstytucję. Wprowadzała ona m.in. rozdział Kościoła od państwa, konfiskatę dóbr kościelnych, rozwiązanie zakonów, zakaz urządzania procesji bez zgody władz, likwidowała szkolnictwo katolickie, wprowadzała także powszechne głosowanie bez różnicy płci, autonomię Katalonii. Była to więc w wielu momentach konstytucja wprowadzająca zasady komunistyczne i dyktaturę proletariatu, wzorowaną na sowieckiej i uchwaloną pod wpływem Związku Sowieckiego. W następnym roku uchwalono reformę rolną bez odszkodowań.

Jednakże sytuacja gospodarcza i wewnętrzna pogarszała się, lewicowy premier Manuel Azańa podał się do dymisji, zarządzono nowe wybory. Zwyciężyła w nich prawica. Wywołało to demonstracje i strajki organizowane przez lewicę, nie mogącą pogodzić się z wynikiem wyborów. W kolejnych wyborach 16 lutego 1936 r. zwyciężyły partie lewicowe, złączone w tzw. Froncie Ludowym (komuniści, socjaliści, republikanie, anarchiści). Wprawdzie obie strony dostały mniej więcej taką samą liczbę głosów, lecz lewica poszła do wyborów zjednoczona, prawica rozproszkowana na kilka ugrupowań.

Ponieważ podczas wyborów doszło do uchybień proceduralnych, ugrupowania prawicowe zwróciły się do Sądu Najwyższego o rozpatrzenie ich prawomocności. Ten orzekł naruszenia procedury i wniósł do Kortezów (parlament) o unieważnienie wyborów i ponowne ich przeprowadzenie. Kortezy odrzuciły ten wyrok. Wobec sprzeciwu lewicy dla respektowania prawa, przemówiły karabiny, gdyż lewicowy parlament uchylił się od legalnego, prawnego rozstrzygnięcia sporu.

Z Maroka na Półwysep

W obliczu nieuchronnego konfliktu sprawę w swoje ręce wzięła armia, zamierzając przeciwdziałać destabilizacji kraju. 17 lipca 1936 r. została powołana w Melilli (miasto hiszpańskie na śródziemnomorskim wybrzeżu Maroka) junta wojskowa, na której czele stanęli gen. Francisco Franco, dowodzący wojskami hiszpańskimi w Maroku, i gen. José Sanjurio Sacanella (po jego śmierci w 1936 r. przywództwo w całości przypadło gen. Franco). Junta opanowała Maroko i Wyspy Kanaryjskie. 18 lipca przyłączyły się do niej garnizony w kilkudziesięciu miastach Hiszpanii. Ogółem po stronie junty opowiedziało się około 80 proc. wojska (przede wszystkim wojsk lądowych i lotnictwa, w marynarce wojennej poparcie było niższe, obejmujące 50 proc. kadry dowódczej i żołnierzy). 21 lipca znaczna część żołnierzy z Maroka została przerzucona do Hiszpanii, dla wsparcia tamtejszych oddziałów wiernych juncie.

Rebeliantom, jak ich nazywano, a obrońcom Hiszpanii przed komunizmem i popadnięciem w zależność od Związku Sowieckiego, jak sami się nazywali, udało się do końca sierpnia opanować południowy zachód Hiszpanii (Andaluzja), a do grudnia 1936 r. ponad połowę Hiszpanii, zachodnią jej część (Andaluzja, zachodnia Estramadura, Stara Kastylia, Leon, Galicja i Asturia, także południowo zachodnia Granada i Baleary).

Krew i okrucieństwa

Wobec niepowodzeń militarnych wojsk republikańskich i chętnego przyjmowania wojsk junty przez ludność cywilną, tzw. rząd republikański jął zastraszać mieszkańców na kontrolowanych przez siebie terenach. Już w pierwszych miesiącach wojny lewicowe bojówki, z przyzwoleniem armii i rządu, wymordowały prawie 7 tys. duchownych. Od wioski do wioski krążyły patrole bojówek, urządzając polowania na księży i brutalnie ich zabijając. Ogółem w czasie wojny zamordowano 4184 księży diecezjalnych, 12 biskupów, 1 administratora apostolskiego, 2365 zakonników i 283 siostry zakonne.

Wielkie też były straty wśród ludności cywilnej. Osoby podejrzane o sprzyjanie armii patriotycznej, a nawet przyznające się do neutralności, lecz nie sprzyjające otwarcie armii republikańskiej były masowo rozstrzeliwane i mordowane; także kobiety i dzieci. Nic dziwnego, że przyjmowały żołnierzy junty z ulgą. Ciężki jednak był ich los, gdy republikanom niekiedy na jakichś odcinkach udało się odbić część terenu uprzednio opanowanego przez frankistów.

Wojny domowe z reguły mają okrutny i barbarzyński przebieg. Pół biedy, jeśli walczą ze sobą żołnierze, nawet zawzięcie. Jednak szukanie barbarzyńskiej pomsty na ludności cywilnej za porażki militarne na froncie przeczy człowieczeństwu. Republikanie tłumaczyli takie poczynania tym, że muszą wyplenić potencjalne ośrodki oporu (choćby i jedynie mentalnego) przeciw swoim rządom, by "uratować" kraj przed "ciemnotą" i "zacofaniem".

Ówczesna polska prasa wiele uwagi poświęcała wydarzeniom w Hiszpanii. W każdym numerze "Ilustrowanego Kuriera Codziennego" (pismo neutralne politycznie), "Gazety Polskiej" (sanacja) i "Gazety Warszawskiej" (endecja), "Robotnika" (PPS) znajdowały się relacje z walk czy informacje polityczne. Wszystkie one najpierw z wyczekiwaniem, a później sympatią dla wojsk gen. Franco relacjonowały przebieg walk. Także i zamieszczane przez nie korespondencje Ksawerego Pruszyńskiego były bardzo krytyczne wobec republikanów!

Obce interwencje

Wobec niepowodzeń na froncie republikanie ogłosili zaciąg ochotniczy do swoich szeregów – w ten sposób powstały tzw. Brygady Międzynarodowe, liczące około 150 tys. ochotników (rozmaicie szacuje się tę liczbę), dowodzone często przez zawodowych oficerów Armii Czerwonej, a komisarzami politycznymi byli przywódcy komunistyczni z rozmaitych krajów. Niezależnie od tego w regularnych szeregach armii republikańskiej walczyło około 200 tys. żołnierzy przysłanych przez Związek Sowiecki. Oblicza się, że w walkach uczestniczyło 3-5 regularnych dywizji Armii Czerwonej. Nie wliczano ich do cudzoziemców wspierających rząd republikański, lecz utrzymywano, że są to rdzenni Hiszpanie, gdyż takie wydawano im dokumenty.

Po stronie gen. Franco walczyło około 150 tys. cudzoziemców: żołnierzy włoskich, niemieckich i ochotników innych narodowości. (…)

17 marca 2005 r. z okolic rządowego kompleksu gmachów w Madrycie został usunięty stojący tam od lat pięćdziesiątych pomnik gen. Franco - tego, który uchronił Hiszpanię od komunizmu i popadnięcia w zależność od Związku Sowieckiego.

Marek Arpad Kowalski

"Opcja na Prawo" czerwiec 2006
Dodano dnia 21.06.2006, 14:01

[wróć do newsów]

 
 Menu

Strona główna
Aktualności
Idea
Multimedia
Galeria
Kontakty
Toplisty
Promuj nas
Linki
 

 Śląsk w sieci

MW Częstochowa
MW Tychy
 

 Artykuły

Obóz Wszechpolski

Nowe horyzonty Europy

Koniec granic - końcem suwerenności

O Gombrowiczu słów kilka

Dekalog wychowawczy Z.Balickiego

Krzyż i gitara

Bitwa pod Cedynią

Polskie tropy w Ameryce

Co to jest naród?

Pułapka utylitaryzmu

Granice szaleństwa

Proszę wstać, tabloid idzie

Twórca niepodległej

Własność prywatna

Mój tata

Czas na zmiany?

Krytyka Monteskiusza

A Michnik mówi spier...

Związek Jaszczurczy - bohaterowie sprzed lat

Wojna domowa

Zakrzyczeć sumienie

Salvator!

Modny homoseksualizm
 
 
 Subskrypcja
Jeśli chcesz na bieżąco dostawać informacje z życia MW na Śląsku - wpisz swój email!
  

Zapisz się. Wypisz się.

 Przyciski

Modzież Wszechpolska
Endecja.pl
VideoBlog MW
Beskidzka Pętla
Pilkarze.Net - Serwis Piłkarski